• Kategorie: Wszystkie | Postępy | Łobuziaki z jednej paki;)
    RSS
    niedziela, 02 listopada 2008

    Zuzinka - starasza siostra Adki - zacewnikowała dziś swoją lalkę, padłam:) Z Wojtasem uhahani wymienialiśmy tylko porozumiewawcze spojrzenia.

    Zabrała się barrrrdzo poważnie do rzeczy. Wypożyczyła czystego pampersa, poprosiła Tatę o otworzenie zabezpieczenia cewnika i cewnikuje... aż tu nagle bardzo zaciekawiona akcją Ada zabrała jej cewnik i zadowolona nim wymachuje;) Zuzi złapała się pod boki i mówi: no nie, Ada wylała siki na dywan:D No trudno zmyjemy, ale czy dostanę drugi cewnik, bo ten już jest brudny i do niczego się nie nadaje. Uwielbiam !!!!

    animated smileys

     

     

     

    wtorek, 07 października 2008

    Przekopując zasoby pewnego forum wykopałam post, który pod wpływem wielkiej radości poczyniłam ponad półtora roku temu. Oczywiście poniżej wklejam jego treść:)

    03-03-2007r.

    Kiedyś wam pisałam, ze jestem przerażona trzecią ciążą i sytuacją i

    otrzymałam wspaniałe wsparcie od wielu mam. Za to dzięki. Teraz chcę

    podzielić się z wami moja radością. Obawy już dawno przeszły i bardzo się

    cieszę , że będę miała kolejną wiercipiętę. Łatwo nie będzie, ale na pewno

    wesoło. Ostatnio byliśmy na USG i mała wiercipięta/piętek miła 8 cm od główki

    do dupci i wierciła się jak żadne z posiadanej już dwójki. Widziałam oczka

    nosek i uszka i przepiękny kręgosłup. To dopiero frajda... Dzieciaki brzucho

    całują i wyznają miłość do pępka. Chociaż mój syn ostatnio zastanawiał się

    jak poprosić Boga, żeby ktoś się zaopiekował dzidzią ( bo nie chciałby , żeby

    coś się jej stało), bo się we trójkę do wanny nie zmieszczą. Ale rano

    sprostował, ze to nie ważne i żeby nie oddawać, jakoś dadzą radę, zresztą

    dzidzia będzie miała swoja wanienkę :))))

    Za każdym razem kiedy odgrzebuję ten wpis ogarnia mnie melancholia, ale całe szczęście już nie złość... wciąż potrafię odtworzyć szczęście tamtego dnia i nie żałuję, bo wszystko ułożyło się tak jak miało się ułożyć... idealnie zazębiło, choć niektórym słowo idealnie mogłoby wydawać się tu co najmniej nie na miejscu. Do Pani , która prowadziła ciążę nie poszłam nigdy więcej po urodzeniu i na pewno nie pójdę, ale już nie czuję złości...

    Wada cewy nerwowej kształtuje się do 5 tyg. życia zarodka, Dr. prowadząca ciążę nie zauważyła dziury w kręgosłupie mojego dziecka, ani w 13 tygodniu ciąży, ani w 23- cim... trzeciego USG nie zleciła, bo nie ma wskazań, a mi mimo chęci zabrakło jakoś w danym czasie pieniążków...nie poszłam. I wiecie co – dobrze.

    Dobrze, bo wodogłowie nie było tak duże, żeby interweniować jeszcze w życiu płodowym, bo gdybym wiedziała, przeryczałabym całą ciąże, co na pewno w niczym nie służyłoby Adulce... bo operacje przepukliny oponowo – rdzeniowej przeprowadzana na płodzie nie są bezpieczne, a pewnie szukałabym takiego wyjścia... bo mała Spryciulka ułożyła się do porodu tak jak nie powinna i dzięki temu żyje i ma się w miarę dobrze.

    Adulka była przenoszona i mimo tego, że bardzo chciałam ją urodzić naturalnie i skakałam całą noc na piłce w szpitalu, mała ułożyła się do porodu twarzyczkowo i konieczne było CC , nie ma tego złego... bo poród naturalny groziłby jej większym kalectwem, powiększeniem wodogłowia, kolejną operacją, wielomiesięcznymi infekcjami, nawet śmiercią...

    Tak się bardzo złościłam, że kolejne dziecko jest przenoszone i nikt mi nie chce wierzyć, że to już czas i choć urodziła się już w zielonych wodach płodowych to była zdrowa, duża, silna i ważyła 4 kg, co trzymało mnie przy ogromnej nadziei, kiedy zabrano ją na operację, że da radę i że zobaczymy się niebawem... i tak się stało. Jest ze mną mój mały Cud!!! Wszystko ułożyło się jak należy, bez zbednej ingerencji, po za mną i medycyną  - zazębiło się idealnie:)

    Cud ma już ponad rok, urodził się 01-09-2007 r. i w swój drugi roczek życia wszedł na czworaka, ba nawet umie już profesjonalnie klękać podtrzymując się tego co akurat pod ręką. Cud siedzi i przemieszcza się po całym mieszkaniu, odnajduje coraz więcej ciekawych rzeczy, buntuje się przeciw rehabilitacji jednocześnie frustrując, że nie biega z rodzeństwem na placu zabaw. Fascynuje się na maksa ruchem własnym, ale nie tylko. Widząc rolkarzy, ludzi wyskakujących na deskach śmieje się w głos, kiedy brat udaje, że walczy, ona wydając przedziwne odgłosy w krzesełku, macha na wszystkie strony ciałkiem i łapkami, a przy tym nieziemsko rechocze, tyle energiii w tym małym ciele, żal mi serce ściska, ale zaciskam zęby i marzę, bo to dziewczę ma potencjał!!!

    czwartek, 25 września 2008

    Jak widać blogowiczka ze mnie żadna, ale obiecuję niebawem nadrobic zaległości, a teraz w wielkim skrócie napiszę, że u Adulki wszystko dobrze i niech tak pozostanie. Buziaki

     

    sobota, 12 lipca 2008

    Moje dziecko, słodycz, która rozdziera mnie między szczęściem, a smutkiem ma w sobie uśpiony wulkan... Adulka ma  wodogłowie przewlekłe pod stałą obserwacją, oprócz tego w jej ciele ukryło się jeszcze kilka złośliwych chochlików, które potrafią dokuczać naraz... Lęk, który mój znajomy nazywa poprostu miłością, zatruwa matczyną radość dnia codziennego, lęk, że przegapi, źle rozpozna, że to już, że ten cholerny wulkan jest tuż, tuż przed erupcją...

    Dziś Ada poczuła się przez chwilę słabo tak poprostu, tak poprostu opadła z sił i zrobiła się śpiąca... niedobry znak, który znakiem wcale być nie musi, bo w ciele Ady postanowił narozrabiać kolejny chochlik, który skutecznie nie chce ujawnić swej prawdziwej twarzy... Adka ma też pęcherz neurogenny, który grozi nawracającymi stanami zapalnym, zakażeniami układu moczowego, grozi też nerkom mojego dziecka... moje dziecko od jakiegoś czasu ma "brzydki" mocz, widzę, ponieważ cewnikuję ją kilka razy dziennie, widzę, bo znam jego wygląd i zapach na pamięć... w posiewie nic nie wychodzi, za to badania ogólne ostatnio nie wychodzą dobrze... w poniedziałek następny posiew, co mi pokarze?? Czasami gorsze jest to nic, ponieważ, nie wiem co jest mojemu dziecku, czym można je leczyć i kto mi to najlepiej wytłumaczy...

    Narazie zwalam dzisiejszą chwilową nieformę na pęcherz, a tak naprawdę boję się... boję się, że mógł być to jeden ze zwiastunów nieuniknionego, że chochliki chcą urządzić okrutny bal...

     

     

     

    poniedziałek, 16 czerwca 2008

    W dzisiejszym "odcinku" wyśniłam Adulkową nóżkę, wykonującą piękny wykop z kolanka... dziś nie będę łzawić, dziś jestem ciekawa kolejnego odcinka...

    Noc pełna radości... oby za nią przyszedł dzień pełen mądrości...

    niedziela, 15 czerwca 2008
    Z naciskiem na pragnienia...
    Dzisiejsza noc obdarzyła mnie widokiem Adulkowej stópki, której paluszki były roześmiane i ruchliwe, w dzisiejszym śnie przeżyłam radość, którą i we śnie dzieliłam się z Tatusiem Adulki...
    Czasami bywa tak, że przeżywamy Deja vu, znajdujemy się w sytuacji, miejscu, wśród ludzi, którzy kiedyś nam się wyśnili. Miewam tak coraz rzadziej, ale zdarza się i najczęściej są to dość proste sytuacje, wśród zwyczajnej codzienności... Chciałabym, aby Adulkowa stópka stała się moim Deja vu... dziś moje oczy mocno się pocą.
    sobota, 14 czerwca 2008
    środa, 04 czerwca 2008

    Dalej nie są własne, ale są w fajnym kolorze... 

    O ile pewne ograniczenia ciała są do pokonania, o tyle ściany ciężko poprzestawiać... Adka ma porażone nóżki, brak czucia od kolanka w dół, ale mimo to przemieszcza się ślizgiem po podłodze i daje radę, ale jak ma dać radę ścianie, której nie czuje, albo paskudnej szafce, która stoi na drodze tylnego ślizgu.... wkurza mnie mój przytulny dotąd pokoik i marzy mi się dłuuuuuuuuuga podłoga w długim pomieszczeniu bez tysiąca pierdół, po której Adka będzie kombinować i nie zatrzyma jej ściana zanim się zdąży drogą zmęczyć...

    Dziś tak walczyła  ze swym ogranicznikiem (bo jak tu wykręcić), że przy nim zasnęła w poły na podłodze, w poły na materacu. Zrobiłam fotę, jak już ją będę miała ją na dysku to podzielę się;)

    Z pozytywów – wydaje mi się, że mała poczuła coś w połowie łydki... może być, że się mylę, ale może być też i tak, że nie !!!

    sobota, 31 maja 2008
    środa, 14 maja 2008
    ...i czaruję Panią Martę

    piątek, 25 kwietnia 2008
    Dziecięce głowy pełne są nieokiełznanych myśli, to niepowtarzalny okres dziko galopujących marzeń, eksplozji kreatywności... Jedyny taki czas kiedy ładujemy wraz z dziećmi ich akumulatory pod dobrą przyszłość. Nieznane nam są drogi, wybory jakich dokonają nasze dzieci, nie wiemy czym może ich zaskoczyć życie, więc zafundujmy im piękne wspomnienia i kilka spełnionych marzeń...
    środa, 16 kwietnia 2008
    W poniedziałek wróciłyśmy z CZD w Warszawie, gdzie byłyśmy na turnusie rehabilitacyjnym i kilku badaniach i choć wyniki nie są takie jak bym chciała, to jest pozytyw...
    Codziennie krążyłyśmy po szpitalu w poszukiwaniu odpowiednich pokoi, mijałyśmy wiele dzieci, ich rodziców, dziadków, opiekunów, ciekawie zaglądając im w oczy. Malował się na nich smutek, zmęczenie, nadzieja, radość i mnóstwo emocji, które można po części wyczytać z twarzy człowieka... Widząc zapłakane matki, czułam to charakterystyczne, empatyczne ukłucie w seruchu, ale...
    W pewnej topornej windzie o ciężkich, samozamykających się drzwiach, spotkałam dwóch chłopców, wbiegli do niej roześmiani w ostatniej chwili. Wcześniej jedna z pielęgniarek ostrzegała mnie, aby tak nie robić, jeśli nie chcę stracić dziecka...więc serce mi zamarło, jak wskakiwali przez zamykającą się szczelinę. Wstrzymałam głęboko oddech i pewnie moja twarz mówiła sama za siebie:) Oni parsknęli śmiechem i porozumiewawczo spojrzeli sobie w oczy... Jeden z nich był o kulach, a drugi z bardzo mocnym przykurczem kolan, pewnie sobie pomyśleli, że durna baba nawet nie wie na co ich stać i gdzie dziecięca ciekawość może ich zaprowadzić, cudne!!!!!!!!!
    czwartek, 27 marca 2008

    Nigdy nie byłam miłośniczką blogów, a tu proszę bardzo, sama jeden założyłam:) a to wszystko za sprawną pewnej Małej Czarownicy, która zaczarowała mnie i cały mój świat:) Mała Czarownica za 5 dni kończy 7 miesięcy, czas biegnie nie ubłaganie, a my staramy się za nim nadążyć...
    Może część odwiedzających zna już Adę, tym, którzy jeszcze jej nie poznali postaram się trochę pomóc:) Oto powód całego zamieszania:)

     

    Ada, Adunia, Adulka
    1 , 2 , 3