• Kategorie: Wszystkie | Postępy | Łobuziaki z jednej paki;)
    RSS
    wtorek, 04 grudnia 2012

    Witajcie po kolejnej przerwie:)

    Po lewej stronie pojawił się nowy obrazek - Logo pewnego sklepiku dla małych, ciekawskich artystów;)

    http://kreatywnemaluchy.pl/

    Wystarczy po prostu kliknąć i sprawdzić jakie cuda można zamówić dziecku np. na Święta, lub inne okazje, a nawet zupełnie bezokazyjnie:) Z czystym sumieniem polecam PlayMais, choć mam też kilka innych typów na oku. Syn zamarzył o mini akwarium ze Smokami Morskimi, które można samemu wyhodować, ot ciekawostka;) Zuzka chciałaby Komódkę Pana Robótki, hmmm...ciekawe czy jej się spełni;)

    Dlaczego o tym piszę i tak reklamuję....Reklamuję, bo od dawna jestem oddaną fanką, ale...

    Od jakiegoś czasu działam w pewnym Stowarzyszeniu, aktualnie organizujemy Akcję Mikołajkową dla dzieciaków dotkniętych niepełnosprawnością ruchową, a następnie Akcję Gwiazdkową dla ich rodzin... iiiiiiiiiiiii...

    Sklep Kreatywne Maluchy

    Przekazały dla nas PlayMais , którą znam, dlatego tym bardziej ich gest mnie ucieszył i w sumie wzruszył ( bo to moje pierwsze kroki w tego typu akcji):) Prócz ww sklepiku również Firma Lego podarowała sporo małych zestawów Lego i Lego Duplo, Hasbro  wysłało paczuszkę oraz nowo powstałe wydawnictwo iKropka

    http://wydawnictwoikropka.pl/

    nie poskąpiło książek pod ciekawym tytułem "BAŁAGAN":)

    Serdecznie dziękuję, choć to nie koniec listy darczyńców, ale z tymi miałam przyjemność mieć kontakt, stąd osobiste wyróżnienie:) Pełna lista powinna ukazać się na stronie Stowarzyszenia po uzyskaniu zgód wszelakich;)

    http://kpd.org.pl/

    Skoro jestem przy podziękowaniach... to nie mogę pominąć tych dla naszych wiernych ale i nowo przybyłych podczytywaczy;) Dla tych którzy niezmiennie trzymają za nas kciuki i tych którzy zdecydowali się na 1% dla Ady:) Wszyscy jesteście cudowni! Dziękuję.

    Tagi: święta
    22:54, net79
    Link Komentarze (1) »
    środa, 24 października 2012

    Bierzemy udział w Kampanii społecznej "Na jednym wózku" poprzez umieszczenie Bloga Adulki w rankingu Blogów na portalu Fundacji Promyk Słońca

    https://www.promykslonca.pl

    Głosować można codziennie

    Ranking blogów kampanii społecznej Na jednym wózku

    Zatem do dzieła, może dzięki temu znajdzie się więcej odwiedzających nasz skromny i leniwy Blog;) Zapraszam do oglądania i głosowania również na inne blogi zamieszczone w rankingu, nasz jest na samym końcu;) ale uwierzcie mi można się w niektórych zaczytać:)

    wtorek, 11 września 2012

    Adulka ma pięć lat, kiedyś jak była maluśka i nauczyła się raczkować mówiłam, że jak będzie miała 5 lat będzie chodzić. Łapię się czasem na tym, ze jestem rozgoryczona i jakby rozczarowana, ale... przecież weszła w ten piąty rok życia na dwóch nogach... w aparacie, ale na dwóch...więc o co mi chodzi?...

    Pamiętam też... jak wydawało mi się dawno temu jaka to dobra i empatyczna ze mnie dziewczyna, Matka, kobieta... Byłam kiedyś z maluchami na placu zabaw, Ady jeszcze nie było. Widziałam Matkę z dwójką dzieci, jedno na wózku inwalidzkim, drugie zdrowo biegające. To pierwsze cieszyło się patrząc jak to drugie się bawi, matka huśtała zdrowego chłopca, z siedzącym gadała....Myślałam: co to za problem pobujać młodego, czy pomóc mu zjechać na ślizgawce... Jak ona znosi to, że jedno dziecko może, a drugie nie... bez sensu...

    Teraz wiem, pewnie bolały ją plecy, może już nie dawała rady, a młody nauczył się cieszyć, ruchem innych, choć na pewno nie było tak, ze go to nie rusza, że on nie może, Adę rusza... ja jeszcze daję radę chwilkę jej pozwolić pozjeżdżać, powspinać się, huśtać, jeśli tylko huśtawka jest choć tyle o ile dostosowana... ale ona z aparatem waży ok. 23 kilo,a już kręgosłup wytrzymuje tylko chwilę ... co moje dziecko rozumie, potrafi mnie jeszcze po tym kręgosłupie pogłaskać, choć jej własny ją codziennie pobolewa... Dobrze, że jest Tata, którego nic nie boli i czasem może z nami wyjść i dostarczyć  Adulce sporo rozrywki;)

    Moje dziecko też regularnie masuje mnie po brzuchu i mówi, ze to po to, żebym miała tam kolejnego dzidziusia i ów dzidziuś będzie spał koło jej łóżeczka i ona będzie go pilnować... wybacz córeczko, ale tego życzenia chyba nie spełnię;)

    Łapię się też za słówka... Pewnego razu kiedy Ada ganiała mnie po kolejną rzecz, typu sok, chusteczka, lalka, kredki itp...  lekko poirytowana zapytałam "Czy Ty myślisz, że ja nogi na loterii wygrałam" ... po czym  ugryzłam się w język i stwierdziłam, że ... Tak!  wygrałam na jednej wielkiej Bożej loterii, więc trudno, trza gonić jako dziecko karze, a nie zadawać głupie pytania;) Jeszcze tylko chciałabym pamiętać o tym na co dzień - coby się już nie irytować - że ja swoją 6-stkę w Lotto już mam!

    Ada marzy, żeby wyjechać do Hiszpanii, uczy się powoli Hiszpańskiego i podpytuje kiedy tam polecimy. Oczywiście nie mówię jej, że pewnie nigdy w życiu nie odważę się z nią wsiąść do samolotu, ale mówię, że może kiedyś pojedziemy;) Ta wielka, nagła i niespodziewana miłość do Hiszpanii skąd?                                                                                                         Ano myślę, że barwni Hiszpanie śpiewający na ulicach Gdańska:                        "Poooooolskaaa biaaaaloo czerwoniiii  !!!"                                        

    zrobili na niej ogromne wrażenie, jeździła w trakci Euro po mieście z oczami szeroko otwartymi, zagadując co chwila o nich. Było  tu kolorowe, wesoło, wielonarodowościowo i głośno. Zatem Viva Espania!!!

    W przedszkolu ma ulubione koleżanki, radzi sobie, polubiła kolorowanie chyba pod wpływem pewnej małej Laury;) Choć i tak ponad wszystko zawsze będą Bobasy i akcesoria dla lalek, jak tego zabraknie, to ona do przedszkola nie pójdzie i szkoły też mam takiej szukać, w której jest wózek dla lalek z daszkiem... no cóż ja mam nieco inne kryteria, ale zwrócę uwagę, mam na to rok, wybór niewielki i oby był trafny, zatem o magiczne kciuki proszę, żebym znalazła placówkę, która pomoże nam normalnie żyć, a dziecku odnaleźć się wśród rówieśników. Najbardziej prosimy o kciuki za miłą, empatyczną, pełnoetatową, zadowoloną z życia i pracy panią Pielęgniarkę szkolną;)

    środa, 18 stycznia 2012

    Ada smaruje swoją ciemnoskórą dzidzię amolem, z lubością wciąga nozdrzami jego zapach i głoskuje słowo ZUZIA....

    UWIELBIAM!!!!

    czwartek, 27 października 2011
    Kiedy w pewnym brzuchu zamieszkał pierwszy dziki lokator, Rodzice pojęcia nie mieli kto to taki... ... małe żyjątko, które na pierwszym Usg machało tylko do Tatusia (przez wielkie T), które pozwalało na początku dotykać się tylko Mamusi i nikt inny nie mógł poczuć jego ruchów, bo zastygało, przy obcym dotyku... ale pewnego dnia, kiedy Tata ładnie poprosił o znak i przyłożył ucho do brzucha Lokator kopnął go w ucho i od tamtej pory regularne kontaktował się z Wielką Dłonią po drugiej stronie... Lokator od Zawsze był wrażliwy, na muzykę, dotyk i światło. Mama i Tata nie wiedzieli jak ma na imię i postanowili mu je nadać, ale bladego pojęcia nie mieli jakie. Gawędzili wiele wieczorów i wymyślali rożne bzdury, chcieli go nazwać Ada, nawet Mama śpiewała mu taką piosenkę: "Ada, to nie wypada, abyś była chłopcem...", aż pewnego dnia w pracy niby słuchając klienta falowała gdzieś na poziomie swego brzucha i coraz wyraźniej kołatało jej się po głowie: Mikołaj, Mikołaj, Mikołaj! Tak! Niech ten facet już idzie, Mama się tak strasznie niecierpliwi!!!! Musiała szybko zadzwonić, a ten ględzi i ględzi. Jest !! Ratunek!! przyszła Pani Kasia i woła ją do telefonu z którego płynął ciepły głos podekscytowanego Taty: "... wiesz jechałem właśnie autobusem i tak przyszło mi do głowy, że gdyby to był chłopiec to chciałbym, żeby nazywał się Mikołaj... na co Mama się załzawiła (ach te kobiety) wyznała miłość Ojcu i przyznała się, że właśnie z tym samym miała dzwonić, tylko klient strasznie gadatliwy jej się trafił... i tak już zostałem Mikołajem, który mógł być Adą:) Myślicie, że to koniec??? Nie, no bo co z Adką??? Mama znów "spuchła" i czuła, czuła po prostu, że w brzuchu siedzi mała Biedroneczka, nawet takie kropki jej na tym brzuchu powyskakiwały, przez wiele miesięcy Mama ustalała wersje imion dla nowego Lokatora z Tatą o dużych dłoniach, o ile z chłopięcymi nie było problemu, o tyle dla dziewczynki nic wymyślić nie mogli. Tata stwierdził, że na Adę już raz się zgodził, więc teraz czas na coś innego (faceci!)... Rodzice mieli kiedyś znajomą Zuzę, która tak mocno wryła się w ich pamięć, dzięki swej żywiołowości, niepokorności, kreatywności i niesamowitej inteligencji, że w końcu na kilka dni przed przeprowadzką Biedronki nazywanej przez Mikołaja po prostu Dzidą, Dzidką, Dzidulką postanowili, że Zuzą i ona będzie, bo od początku przewrotnym lokatorem jest, który nie pozwalał zakładać Mamie nogi na nogę i do przeprowadzki podjechał tyłem, a miał przodem, nawet prąd w kulminacyjnym momencie wyłączył... ale dał radę:) i tak oto z Mikołajem do dziś dzień wojuje Zuza twarda i niepokorna dziewczynka o niesamowitym charakterze:) Przyszła też kolej na Adkę, tę wymarzoną i ona się zadomowiła w brzuchu Mamuni, tu już nie było wątpliwości od początku, Tata zgodził się na wszystko, a Mama czując w sobie "girl power" czekała na wymarzoną Adulkę (tę co to jej niby chłopcem nie wypadało być) i przyszła... nie bez bólu, łez i niespodzianek, ale przyszła i postanowiła z nami zostać, choć Mama i Tata bardzo się bali, że może jej się tu nie spodobać... :) Kiedyś, dość dawno temu to napisałam... Przeczytałam to Wojtasowi I wiecie co było najpiękniejsze.... Wysłuchał i skomentował jednym zdaniem: to nie był autobus, tylko tramwaj;)
    piątek, 29 kwietnia 2011

    Wczoraj Adulka była na godzinkę w przedszkolu, do którego prawdopodobnie będzie uczęszczać od września... i myślałam... trzecie dziecko... tylko godzina... spoko... a tu kiedy ją odstawiłam łzy stanęły mi w oczach, czekałam na placu zabaw, nerwowo sprawdzałam godzinę i czułam to podniecenie, wewnętrzne rozpieranie....:) Odebrałam Małą w dobrym humorze, poszłyśmy z dziećmi na plac... no pozytywnie i niech nic i nikt nie waży się się tego zepsuć;)

    środa, 02 lutego 2011

    Pomijam już radość życia, która wróciła po wielu perypetiach;) czysto praktyczny aspekt opiszę, otóż:

    Mamy nowe subkonto, stare też działa, zetem będa oba funkcjonować, ale experymentalnie w tym roku chciałabym środki z 1 % zbierać w nowej fundacji - Fundacji Złotowianka, działającej przy naszej Zabjce w której Adunia regularnie się usprawnia:)

    Namiary w postaci ulotki, która kolportujemy zachecając ludzi do wspierania nas w tej czasem nierównej walce:)

    W rozliczeniach rocznych PIT, ale również przy ewentualnych darowiznach na subkonto Adulki w Fundacji Złotowianka, proszę o dopisanie do imienia i nazwiska Adulkowego numeru ID:S/11

    Subkonto w Fundacji "SŁONECZKO" też jest ok i wszelkie darowizny oraz wpłaty z 1 %, które już od części z was wyszły napewno tam dotrą, spokojnie:) Tu nas skusiły obietnice starania o Fundusze z EFS dla podopiecznych zatem zaciskam kciuki, aby choć jeden projekt dla naszych dzieciaków wypalił:)

     

     

    Witam po przerwie, proszę wybaczcie mi niebytność blogową, ale taki czas nastał, że wyciszenia mi było trza i oderwania, ale wróciłam z nową energią;) Działo się wiele przez ten czas, ale teraz nie o tym, niose nowinki z ostatniego turnusu w Zabajce 2, który nam się przydażył w te ferie zimowe:)

    Sami popatrzcie, zafundowałam sobie chwilę wzruszenia, Walker nie jest nasz, ale zastanawiamy się nad zakupem, w wakacje kolejna przymiarka, w ortezach, zobaczymy, jak Adulka bedzie obciążać stópki:)

     

     

     

     

     

    NF Walker to chodzik wyprodukowany w Norwegii, tam dzieciaczki otrzymują od Państwa nieodpłatnie takie dwa - jeden do poruszania się w środowisku domowym, drugi do szkoły, tudzież innej placówki... u nas można go zakupić za cenę około 6 tysięcy euro...  co daje nam w zależności od kursu około 25 000 zł... PEFRON może współfinansować to cudo jeśli uda się przepchnąć wniosek o likwidację barier technicznych... My się zastanawiamy, oczywiście gdybym w momencie wzruszenia miała trzydzieści tysięcy na koncie i długopis w ręku sprzęt byłby nasz;) ale... no właśnie, Adulka nie wykorzystuje tam wszystkich swoich możliwości, nie obciąża stópek, ale za to jest mobilna... i szczęśliwa...no cóż, zrobimy drugie podejście kiedy przemiły Pan Adam załatwi buty odpowiednie do Adulkowych ortez na 30 stopniowej koturnie. Pomyślimy czy poruszymy niebo i ziemie o te 30 kawałków;) Jest jeszcze jeden aspekt ... ortezy  wykonywane w specjalistycznej klinice w Niemczech, są nieporównywalne z tymi wykonywanymi w Polsce - niestety. Młoda mogłaby uczyć się w nich chodzić o kulach, koszt to około bagatela 50 tysięcy, póki co dla nas niewyobrażalne pieniądze, jeszcze nigdy nie udało nam się tyle uzbierać, ale wielu rehabilitantów nas na nie namawia widząc możliwości Adulki. Trzeba jej dobrego sprzętu i kiedyś pójdzie samodzielnie na spacer do pobliskiego parku... mocno myślimy nad tym, żeby spróbować wspólnie z przyjaznymi nam duszyczkami zawalczyć nie o 30 a o 50 tysięcy... 1 % nie wystarczy,przydałoby się kilka zamożnych firm może i ich darowizn;) Ciężki orzech do zgryzienia, zwłaszcza, że to sprzęt na miarę i trzeba go wraz z wzrostem dziecka regularnie wymieniać. Kurcze niby tak niewiele ... a ja durna zawsze mówiłam, że pieniądze szczęścia nie dają;)

    a tu stronka ze sprzętem dla zainteresowanych;)

     http://www.eo-funktion.pl/

    sobota, 09 stycznia 2010

     

    jeżeli pokaz slajdów się wam nie otwiera fotki można znaleźć tu:

    Adulkowe Fotki

    środa, 04 listopada 2009

    O to co kura domowa robi zamiast sprzuntać;)

    ...a poważnie wrzucam na rozruch, co by się zmobilizować do koniecznego już updejtu:)

     

    czwartek, 15 października 2009

    ... i należałoby nieco zaktualizować Adulkowy blog, zwłaszcza, że sporo się działo, ale dziś tego nie zrobię... Dziś jest Dzień Dziecka Utraconego... Dzień w którym szczęście miesza się ze łzami... Dzień w którym cieszę się, że Adka żyje, lecz od rana wspominam najcięższe chwile i łzawię... Dzień w którym jestem całym sercem z tymi wszystkimi Mamusiami i Tatusiami, których oczy są nieco nieobecne, zaszklone... Dzień który każdy przeżywa inaczej i o którym nie każdy wie... i niech tak zostanie... Kobiety kochane, te które spotkałam na swojej ścieżce tulę... i was nieznajome... i tych których poznać światu nie będzie dane... wszyscy się kiedyś spotkamy...

     

    piątek, 13 lutego 2009

    to kawał łobuziaka, nawet nie wiecie jak się cieszę, ostatnio sporo jeździmy, a ona tak się zmienia, bo to prawda znana od lat - podróże kształcą, moim skromnym zdaniem też kształtują człowieka:) Lubię z nią jeździć, a jej ciekawość świata ostatnio wystrzeliła ze zdwojoną siłą, no po prostu super dziewczynka, choć nieco bardziej krzykliwa. Tomografia główki dobrze, tzn. wodogłowie się nie powiększa, póki nie przeszkadza jest ok i żyjemy z nim w zgodzie. Ostatnio Adulka lubuje się w uciekaniu matce na golasa, przebierankach typu: co 5 min inna czapa na głowę i rajtuzki na szyję, oraz buty typu Martens w rozmiarze 43 na rączki:P Co to za widok:) Łazi i powtarza Aduś:) Uwielbiam tę babkę, no po prostu ją uwielbiam.

    Dziś mojemu synkowi śniło się, że Adulka wypadła przez okno i przyszedł do nas do łóżka dokończyć bezpiecznie spanie. Rano obudził się w dziwnym nastroju, opowiedział o koszmarze... rozmawialiśmy i przy okazji stawiałam Adulkę w łuskach na nóżki, co by wykorzystać poranne napięcie mięśni, a on mnie pyta niemal ze łzami w oczach:

    Mamusiu, a co jeśli to wszystko pójdzie na marne???

    Zapewniłam, że na pewno nie i że naprawdę w chwili obecnej nie ma powodów do zmartwień... a on...

    Ale wiesz, po tym śnie jestem pewien, że nawet gdyby umarła, będę ją zawsze kochał. Ze ściskiem w gardle powiedziałam, że Adulka będzie żyła tak samo długo jak oni, że to nie tak, że musi się coś złego stać w związku z jej niepełnosprawnością i póki co ma się bardzo dobrze i wierzę, że tak zostanie... To nie pierwsza taka akcja, wiele razy mówił, że się o nią martwi, kiedyś nawet stwierdził, że wolałby , że by to jego nóżki nie mogły chodzić i tak ją kocha, że jakby mógł to by się z nią zamienił. Na jej pierwsze urodzinki zaproponował, abyśmy kupili jej książeczkę jakąś porządną i głaszcząc po głowie mówił: Taaak,główka dobrze pracuje, choć nóżki słabe, główka jest bardzo mądra:) Kocham tego faceta!!!! Facet nie długo kończy 7 lat. Pozwolę sobie jeszcze, jak już tak wspominam przytoczyć jego słowa sprzed około roku kierowane do czteromiesięcznej Ady: "Jesteś moim srebrnozłotym skarbem, wokół wszystko takie szarobure, tylko Ty taka piękna:)" ...

    A teraz z innej beczki, skopiowałam wpis, który przed chwilą poczyniłam na zaprzyjaźnionym prywatnym forum:)

    Mój syn jedząc powolnie kolację, życzył mi dobrej nocy walentynkowej:P Po czym pościelił rodzicielskie łóżko. Razem ze swoją młodszą siostrą z namaszczeniem rozkładali prześcieradło, podzielili się naszymi poduszkami, jedną Mikołaj ułożył u nas w łóżku, a drugą Zuzi tajemniczo i nader szybko z diabelskim uśmieszkiem zabrała do siebie. Syn ciesząc się niezmiernie zapakował się pod moją kołdrę i oznajmił, że śpi ze mną, a córa radośnie zaciągnęła Ojca na łóżko piętrowe i stwierdziła, że będą spali razem na Miśka piętrze(góra), bo tam już podusia czeka:DDD Przyszło nam sie tylko pogodzić z faktem, ku wielkiej uciesze dziatwy i udać się szybko na spoczynek:P No ja zwiałam na chwilkę, pranie muszę rozwiesić. Aaaaa i pod poduszką zauważyłam niechcący jakąś karteluszkę złożoną:)Hmmm, ciekawe co to... Normalnie, mimo silnego postanowienia, że zaśnie we własnym łóżeczku, zabrałam najmłodszą na nasz materac:) Co będzie dziewczę samo w taką piękną noc spać, nie??...:P

    Uwielbiam te dzieciaki, choć czasem mam ochotę na teleportację gdzieś, gdzie nie wiadomo gdzie, to warto, zapewniam, że warto to przeżyć!!!

     

     

    sobota, 24 stycznia 2009

    Walczyłam chwilkę, żeby zrobić samodzielnie buton do stronki Ady i oto jest, tadam:)

    Oby jeszcze działał jak trzeba, zaraz będę testować:)

    czwartek, 15 stycznia 2009

    Wiele dobrego od ostatniego wpisu u nas się działo, powinnam podziękować wielu kochanym osobom, ale czasem już słów mi brak.Zatem publiczne zwykłe DZIĘKUJĘ wam Ludziska ślę!!!!

    W zasadzie nie wiem od czego zacząć... poniżej dłuższy czas temu wkleiłam Adulkowe zdjęcia z wakacji, a powinnam też wspomnieć o wspaniałej nowince i w sumie zaskoczeniu, choć osobiście wysyłałam prośbę – WOŚP zakupił dla Małej matę do hydro masażu, na początku bała się, musiała kąpać się z jednym z nas, potem stopniowo i na najmniejszych “obrotach” z rodzeństwem, a teraz już sama siedzi, pluska się, i nawet nie zwraca uwagi na dość intensywne bąbelkowanie i hałas. Super

    Przy okazji Andrzejkowej zabawy Koła Emerytów i Rencistów Moja Osobista Matka Chrzestna urządziła też loterię charytatywną na rzecz Ady, udało jej się zebrać prawie 300 zł, które zostały przekazane na bieżące potrzeby związane z pielęgnowaniem córci... Moja dawna przyjaciółka ze szkolnej ławy, która aktualnie mieszka w Szkocji urządziła też zbiórkę pieniążków w Kolegu do którego uczęszcza i tam podczas spaceru wraz z innymi studentami udało jej się uzbierać około 3500 zł, które przekazała na konto naszej Fundacji Kłaniam się nisko, jest to suma która może pokryć koszt 1 turnusu rehabilitacyjnego Adki. I tu kolejna dobra nowina, choć Ośrodek do którego chciałyśmy się dostać jest oblegany i w chwili obecnej nie ma już terminów na 2010 rok, a na 2009 byłyśmy na liście rezerwowej, udało nam się dostać i 26 marca jedziemy na turnus 2 tygodniowy do Zabajki 2. Proszę o kciuki, aby zdrowie dopisało i żebyśmy nie musiały rezygnować z tej wspaniałej okazji  Swoją drogą już drże, bo moje wiedzące czego nie chce dziecko nie cierpi rehabilitacji, a rehabilitantów omija szerokim łukiem ze stosowna miną, totez nie forsujemy jej, ale program turnusu jest dośc napięty...Ada prze do przodu siłą własnej woli, błogosławieństwem jest dla niej je starsze rodzeństwo, które przecież trzeba dogonić, może z czasem w niektórych dziedzinach przegonić. Nawet ćwiczenia logopedyczny próbuje za nimi powtarzać, jak nie umie to widowiskowo rusza ustami, cudny widok

    Jutro ma przyjść pionizator dla naszego Zucha, ciekawa jestem, czy będzie bunt, czy szybko uda nam się oswoić z nowym tworem. Twór będzie w kształcie kotka po bokach, więc może się uda bez większych oporów.

    21-go czeka Adę Tomografia główki, a 26- go stycznia badanie urodynamiczne pęcherza, które określi ciśnienie jakie w nim się znajduje oraz jego przepływowość i pojemność i tu też kciuki, a nawet modlitwa będą mile widziane

    Późno już, chyba na tym skończę, w weekend poszukam zdjęć do wklejenia i poszperam w szufladkach pamięci

    wtorek, 04 listopada 2008

    W ogródku u Madzi: )                                  Plażowo:)

    Pod pergolą u Babci i Dziadka:)

    Na basenie - podobało mi się bardzo!!!   Z rodzeństwem i kuzyneczką Olgą:)

    Nad jeziorem Leśniańskim :)                     Ujeżdżam konia na sprężynie:)