• Kategorie: Wszystkie | Postępy | Łobuziaki z jednej paki;)
    RSS
    wtorek, 11 września 2012

    Adulka ma pięć lat, kiedyś jak była maluśka i nauczyła się raczkować mówiłam, że jak będzie miała 5 lat będzie chodzić. Łapię się czasem na tym, ze jestem rozgoryczona i jakby rozczarowana, ale... przecież weszła w ten piąty rok życia na dwóch nogach... w aparacie, ale na dwóch...więc o co mi chodzi?...

    Pamiętam też... jak wydawało mi się dawno temu jaka to dobra i empatyczna ze mnie dziewczyna, Matka, kobieta... Byłam kiedyś z maluchami na placu zabaw, Ady jeszcze nie było. Widziałam Matkę z dwójką dzieci, jedno na wózku inwalidzkim, drugie zdrowo biegające. To pierwsze cieszyło się patrząc jak to drugie się bawi, matka huśtała zdrowego chłopca, z siedzącym gadała....Myślałam: co to za problem pobujać młodego, czy pomóc mu zjechać na ślizgawce... Jak ona znosi to, że jedno dziecko może, a drugie nie... bez sensu...

    Teraz wiem, pewnie bolały ją plecy, może już nie dawała rady, a młody nauczył się cieszyć, ruchem innych, choć na pewno nie było tak, ze go to nie rusza, że on nie może, Adę rusza... ja jeszcze daję radę chwilkę jej pozwolić pozjeżdżać, powspinać się, huśtać, jeśli tylko huśtawka jest choć tyle o ile dostosowana... ale ona z aparatem waży ok. 23 kilo,a już kręgosłup wytrzymuje tylko chwilę ... co moje dziecko rozumie, potrafi mnie jeszcze po tym kręgosłupie pogłaskać, choć jej własny ją codziennie pobolewa... Dobrze, że jest Tata, którego nic nie boli i czasem może z nami wyjść i dostarczyć  Adulce sporo rozrywki;)

    Moje dziecko też regularnie masuje mnie po brzuchu i mówi, ze to po to, żebym miała tam kolejnego dzidziusia i ów dzidziuś będzie spał koło jej łóżeczka i ona będzie go pilnować... wybacz córeczko, ale tego życzenia chyba nie spełnię;)

    Łapię się też za słówka... Pewnego razu kiedy Ada ganiała mnie po kolejną rzecz, typu sok, chusteczka, lalka, kredki itp...  lekko poirytowana zapytałam "Czy Ty myślisz, że ja nogi na loterii wygrałam" ... po czym  ugryzłam się w język i stwierdziłam, że ... Tak!  wygrałam na jednej wielkiej Bożej loterii, więc trudno, trza gonić jako dziecko karze, a nie zadawać głupie pytania;) Jeszcze tylko chciałabym pamiętać o tym na co dzień - coby się już nie irytować - że ja swoją 6-stkę w Lotto już mam!

    Ada marzy, żeby wyjechać do Hiszpanii, uczy się powoli Hiszpańskiego i podpytuje kiedy tam polecimy. Oczywiście nie mówię jej, że pewnie nigdy w życiu nie odważę się z nią wsiąść do samolotu, ale mówię, że może kiedyś pojedziemy;) Ta wielka, nagła i niespodziewana miłość do Hiszpanii skąd?                                                                                                         Ano myślę, że barwni Hiszpanie śpiewający na ulicach Gdańska:                        "Poooooolskaaa biaaaaloo czerwoniiii  !!!"                                        

    zrobili na niej ogromne wrażenie, jeździła w trakci Euro po mieście z oczami szeroko otwartymi, zagadując co chwila o nich. Było  tu kolorowe, wesoło, wielonarodowościowo i głośno. Zatem Viva Espania!!!

    W przedszkolu ma ulubione koleżanki, radzi sobie, polubiła kolorowanie chyba pod wpływem pewnej małej Laury;) Choć i tak ponad wszystko zawsze będą Bobasy i akcesoria dla lalek, jak tego zabraknie, to ona do przedszkola nie pójdzie i szkoły też mam takiej szukać, w której jest wózek dla lalek z daszkiem... no cóż ja mam nieco inne kryteria, ale zwrócę uwagę, mam na to rok, wybór niewielki i oby był trafny, zatem o magiczne kciuki proszę, żebym znalazła placówkę, która pomoże nam normalnie żyć, a dziecku odnaleźć się wśród rówieśników. Najbardziej prosimy o kciuki za miłą, empatyczną, pełnoetatową, zadowoloną z życia i pracy panią Pielęgniarkę szkolną;)